your postcode

Dziesiata rano, po nocnej, zrobieni wracamy do domu od znajomego pikera. Taryfa, ciapak za kierownica. Wsiadamy. Totalna destrukcja w srodku. Nie mozemy sie nie smiac z obrazu tego miasta i sytuacji przed jakimi jestesmy stawiani. Kierowca probuje rozladowac atmosfere.

– So… The weather…
– Yeah, the weather is shit.
– Well… At least not like yesterday… Rain…
– Yeah, yesterday it was shit.

Odpadlem.

Reklamy
This entry was published on Lipiec 13, 2008 at 4:29 pm and is filed under Uncategorized. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: