Lutongrad

Do Polski można przywieźć nie wiele więcej niż wrzody i uzależnienia. Doliczając mięśnie naderwane w magazynach, płuca zapylone w fabrykach, oczy przepalone rozpuszczalnikami w lakierniach nie daje to w sumie więcej niż dwadzieścia tysięcy złotych. Zostawić wyspę jak macochę troskliwą, która za czas poświęcony jej produktowi krajowemu brutto daje w Polsce wytchnienie i głaszcze po głowie ręką królowej z banknotu piećdziesięciofuntowego. Zapoczątkować falę powrotów, żeby chłopaki jak rewolucjoniści pod sztandarem czerwonej piećdziesiątki wkroczyli do rodzinnych wsi i miasteczek, ubrani w drogie ciuchy, żeby flagi z funtami powiewały na ich audicach i betach a oni wygłosili albo opublikowali swój manifest, ogłosili finansową rewitalizację swojej ojczyzny i przytulili matki. Żeby dumni byli i nie mówili o tym, że czasami tutaj nie wychodzi. Przez większośc czasu nic nie wychodzi. Jakieś trzy miesiące temu tarot na onecie wywróżył mi osiem mieczy, w domysle chyba wbitych w plecy. Po dziewiatym przestałem juz liczyć.

Advertisements
This entry was published on Maj 13, 2008 at 10:49 am and is filed under personal. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: