Archiwum dla marzec 2008
im/em
coraz bardziej sklaniam sie do tego, zeby usunac tlena, konnekta, skypa i zaczac uzywac tylko maila. komunikatory zabijaja twoj czas, komunikatory zabijaja Ciebie.
przyjedź na port ;d
18:55:15 piotr.m_gg
pojedziemy do hotelu solo i zrobimy dym
18:55:56 ja
chcialbym
ja sie ustatkowalem
18:56:06 ja
stala prace mam, mieszkanie
18:56:18 piotr.m_gg
cokolwiek to znaczy
18:56:30 ja
hotele z gwiezdnych wojen juz mnie nie kreca
18:56:56 piotr.m_gg
nie wierzę
18:57:24 piotr.m_gg
tak się tylko wydaje. gdybyś wskoczył na pokład sokoła millenium, to inaczej byś mówił
18:57:27 ja
wiem
gdybym był jakieś 1000 km blizej wroclawia, inaczej bym mowil.
a w hotelu solo cale pietro bylo pijane. my bylismy calym pietrem
.
Za to kocham wordpressa ;)
| Szukaj | |
|---|---|
adrian kocot
|
|
opcom follow point
|
|
male domy projekty mi
|
|
adrian zeendrome
|
|
jak śnią się koty
|
Jest srogo
Pogoda jak zwykle sroga, chmury nadzwyczaj geste, powietrze wilgotne. Podobno od dwóch lat w Luton nie zrobilo sie cieplej. Wierze, dlatego chce zobaczyc Japonie.
najciekawsze.dwa
Dzieje się coraz lepiej:
Po wpisaniu tych fraz wyszukiwarki pokazały Twojego bloga.
| Szukaj | Liczba wyświetleń |
|---|---|
| wakacje na ibizie | 1 |
| najniższa krajowa marzec 2008 | 1 |
| adrian kocot | 1 |
| cheers mate | 1 |
Opcomu PR
Opcom Grupa Eskadra znowu mnie zaskakuje.
Ich biuro daje rade, tak samo jak ich realizacje.
Ale teraz mnie rozbili. Esencja tego, co czuję robiąc właśnie projekt na zajęcia z Public Relations.
Follow The Point – koniecznie tekst+film.
I don’t like Americans and PR, they talk funny.
Najciekawsze
Po wpisaniu tych fraz wyszukiwarki pokazały Twojego bloga:
adrian kocot urodzony
czym obciąć paznokcie u nóg
chłopcy kładą się na dziewczyny
najniższa stawka krajowa
update:
dziewczyna na lewarku
najniższa stawka w uk w 2008 myślałeś, że to takie proste? przyjedź i się przekonaj. £5,52 o ile masz 21 lat.
Internet mnie fascynuje a Google wie wszystko.
Uni of Beds
Podoba mi sie. Sroda, swieza koszula, laptop i durny projekt. Papieros od czasu do czasu. Dystrybucja muzyki online. Do tego w UK. Wymysl cos, zrob z tego maszyne do zarabiania pieniedzy. Nawet mimo tego, ze sie nie da, musisz o tym myslec przez osiem tygodni. Potem i tak ktos spierdoli Twoja prace bo nie ma pojecia o tym, co studiuje i wysunie zajebisty pomysl reklamy w Sun albo Daily Mail. A Ty nie mozesz powiedziec nic, bo jest czarna i wielce ciemiezona. Krwl mial racje, tutaj latwo zostac rasista albo komunista. Poki co dryfuje w strone pierwszej opcji. Wiem, haniebne. Ale nic na to nie poradze, chyba po prostu mysle zbyt logicznie.
Picker 04
Ich kobiety przyjechały tutaj za nimi, najczęściej pracują w dużym magazynie, pickują bez nadgodzin, spokojnym tempem, bo ich miśki i tak mają zajebiste payslipy i zabierają je do drogich butików. Albo do klubów. W klubach też jest fajnie, jest multikulturowo. Polscy chłopcy z inboundu są silni, piją kolorowe alkohole albo wódkę z lodem. Czasami biją. Nie jednoczą się, nie nadają temu formalnego biegu, ale najchętniej biją ciapaków. Ciapaków ubranych w emporio armani, bo w to najczęściej się ubierają. Ich ojcowie jeżdżą taksówkami albo prowadzą małe sklepy z polską żywnością i papierosami. Ojcowie chłopaków z industry siedzą w Polsce. Może dlatego chłopcy lubią bić pakoli, nie wiem. Z reguły biją ich sami albo we dwójkę, ze swoim flatmatem. I nie jednoczą się, wtedy inni chłopcy przechodzą obok spokojnie, nie ingerują, nie pomagają, cicho aprobują ale nie napierdalają. Bo tak się tutaj nie robi.
Budzę sie. Pierwsza myśl, to nie mam czym obciąć paznokci, paznokcie wrosną mi w palce i bedzie mnie bardzo bolało. Tak, jak bolą mnie ręce i nogi. Wstaję, jestem słaby, czuję to przez ugięcie kolan, potem muszę przytrzymać się półki, jedynej półki w moim małym pokoju. Nienawidzę go. Śnią mi się tutaj najgorsze sny, wracają jak zła i dobra karma razem wzięte. Śnią mi się koty kłute długimi igłami i koleżanki przekonujące mnie, że to sztuka. Śnią mi się rodzice, z którymi jeżdżę na rowerze, potem się gubię i nie pamiętam, jak wygląda mój dom. Śnią mi się ludzie starzy i przerażający, którzy nie chca mi pomóc. Na szczęście od dwóch tygodni śpię po trzy i pół godziny na dobę, dwie zmiany ratują mnie od koszmarów. Tak czy inaczej nikt mnie nie przytuli kiedy się obudzę. Potykam się o ubrania, ubrania leżą wszędzie, nie mieszczą sie na półce. Łazienka na górze, dwa krany, golę się w zimnej wodzie. Dzwoni telefon, hey, you all right, good, Andy mówi, że robota ustawiona, w poniedziałek można iść, zarobić trochę na pickingu. Mowi to protekcjonalnym tonem, pojutrze rano zadzwoni i zapyta, czy dotarłem, czy na powrotny mam. Będę miał. Cheers mate. Ale nie dzisiaj, dzisiaj jest sobota, sobota przed dniem żółwia, czyli industrial cleaning. Lakiernie w niedzielę muszą błyszczeć, muszą być odświeżone. Zjadam angielskie śniadanie z mikrofalówki, biorę plecak, chcę wyjść do miasta, do biblioteki przynajmniej zdążyć zanim pójdę na paint shop. Telefon, dzwoni ona, że wczoraj zgubiła kolczyk, czy nie moge jakoś załatwic tej sprawy. Pomyłka, nie znam tutaj żadnej, czerwona słuchawka, zielony autobus na szczycie Hollow Way. Znam już trasę do centrum chociaż autobusami jeżdżę od niedawna, nie mogłem sobie na to pozwolić. Oxford Road, przechodzi w Cowley Road, potem The Plain, wysiadam na High Street. Skręcam papierosa, zapalam, idę na Cornmarket Street. Ładny Oksford.
wlasnie uswiadomilem sobie, ze najgorsze na emigracji sa chyba zle sny. takie jak przed chwila. snili mi sie rodzice, dom, duzo pary (?). mialem pojechac z tata po cos waznego, mielismy jechac na rowerach, zaraz za nasza furtka byla granica polsko-angielska albo polsko-litewska. tata pozyczyl ode mnie koszulke. widzialem jak wyjezdza, pokazuje paszport i wyprowadza rower przed furtke. ja mialem jechac z jakas dziewczyna na jednym rowerze. zgubilismy sie gdzies w oksfordzie, ojciec zniknal. trafilismy do filharmonii, bylo tam duzo mlodych polakow. na scenie ktos nas wysmiewal, zapraszal siedmiu polakow, zeby cos zaspiewali. bylo glosno, jakas mloda dziewczyna zlapala mnie za nos i powiedziala, ze to juz ostatni test. pokazala mi laptopa, na ekranie bylo zdjecie lezacego na boku kota, wyciete tak, ze nie bylo widac tylniej czesci jego glowy i polowy grzbietu. mowilem mieszanina polskiego i angielskiego, ona z reszta chyba tez. powiedzialem, ze ten kot pewnie nie zyje, ze jego leb jest rozwalony, dlatego go nie widac i ze nie chce ogladac tych zdjec. pokazala mi kolejne, rozmazane, czarne tło, na nim czarny kot z otwartym szeroko pyskiem i przerazonymi oczami. powiedziala ‘dobrze, te koty zostaly uspione’. skads wiedzialem, ze na pierwszym zdjeciu brakowalo dlugiej igly z tylu glowy tego kota. balem sie. udalo mi sie wyjsc, znalezc gdzies zdjecie mojego domu z dokladnym adresem. wrocilem tam, szedlem od zachodu, swoja ulica. zastanawialem sie po co ktos fotografowal nasz dom. stanalem przed furtka, granica juz zniknela, na podjezdzie u sasiada stal samochod, podniesiony na lewarku, jedno kolo krecilo sie z duza predkoscia. wiedzialem, ze to samochod mojego wujka. zobaczylem tate z sasiadem, szli ze sklepu, od wschodu, palili papierosy. sasiad powiedzial, ze pali popularne bez filtra, sa najlepsze. pachnialy cudownie. weszlismy do domu, od strony ogrodu. wiem, ze mama byla w kuchni, ale jej nie widzialem. przed kuchnia, na korytarzu stal taboret, na nim laptop albo maly telewizor lcd w ktorym lecial jakis film o czarownicach na tvn. zadzwonila dziewczyna z filharmonii, zapytalem, po co ktos uspil te koty, nikomu nic nie zrobily. powiedziala, ze to sztuka i ze tego nie zrozumiem. faktycznie nie rozumialem. obudzilem sie o 2:31. od godziny nie spie. nienawidze takich snow. niesamowicie realny. papierosy sie koncza, nikt nie spi nawet w drugim pokoju. i hate england, mate.
